| 'Komunikowanie dla wspólnego dobra' Newsletter - Wróć na stronę główną | |
![]() | ![]() |
|
|
Raz na Dwa Tygodnie |
|
Zapomniani przez media... Angola Organizacja Lekarze bez Granic (MSF) po raz piąty opublikowała listę dziesięciu tematów, które w znacznym stopniu zostały pominięte przez media w ciągu minionego roku. ![]() (fot. MSF) Lista ta dotyczy takich krajów jak: Angola, Kolumbia, Republika Demokratycznego Konga, Północna Korea, Liberia, Somalia, Sudan, Czeczenia, RPA, Irak. Stara dziennikarska zasada brzmi good news is no news (dobre niusy to nie niusy). Złe wieści są dla pikanterii relacji medialnej niebywale istotne. Wydawałoby się więc, że kraje te powinny być w mediach liderami nagłośnienia! Irakowi się udało, bo na szczęście wybuchła tam wojna. Ale reszta? Jak długo można mówić, że gdzieś jest źle i to tak samo źle, bez zmian już od lat? Ile lat można apelować, że malaria jest chorobą wyleczalną ale tylko jeśli firmy farmaceutyczne obniżą ceny na leki? Ile lat można opowiadać o chaosie w Angoli? Świat bierne przygląda się już dwadzieścia osiem lat tej samej okrutnej opowieści... Redakcja NL-FKS postanowiła w kolejnych numerach Newslettera zająć się 10 tematami MSF. Opiszemy je pokrótce, aby zasygnalizować czytelnikom istotę problemów nurtujących wyżej wymienione państwa. W końcu kto jak kto, ale my Polacy doskonale wiemy jak wygląda życie w kraju pozbawionym jakichkolwiek swobód obywatelskich. Teraz nasz czas, żeby sprzeciwiać się nieszczęściom na świecie. A w przyszłym roku, kiedy MSF ogłoszą znów listę, będziemy mieli trochę bardziej czyste sumienie - my coś zrobiliśmy, jeśli nie możemy pomóc bezpośrednio, chociaż w taki sposób damy wyraz naszego poparcia dla zmiany tragicznego położenia ludzi żyjących tych krajach. W Angoli przez 27 lat trwała wojna domowa. Milion zabitych. Cztery miliony uchodźców. Dawna kolonia portugalska, w której w 1975 r. wybuchła wojna domowa, kiedy Portugalia postanowiła przyznać wolność swoim afrykańskim koloniom. Natychmiast w roli "opiekunów" postkolonialnej Angoli znalazły się ZSRR i USA oraz Kuba, Zair-Kongo i RPA, wówczas jeszcze apartheidowskie. Zimnowojenny podział świata dotarł i tam. Wschód poparł rządzący Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli (MPLA), Zachód wsparł Związek na rzecz Całkowitej Niepodległości Angoli (UNITA). Trzecim uczestnikiem krwawego konfliktu został Front Narodowego Wyzwolenia Angoli (FNLA). Ale koniec zimnej wojny nie przerwał zapomnianego angolańskiego konfliktu. MPLA wspierana w dalszym ciągu przez "bratnią" Kubę w sile kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy osiągnęła przewagę i władzę w kraju. |
Walczyła z nią UNITA kierowana przez Jonasa Savimbiego. Mimo rozejmów i wolnych wyborów pod auspicjami ONZ konflikt trwał nadal. Skończył się dopiero w ubiegłym roku wraz ze śmiercią przywódcy UNITY. Zainteresowanych odsyłam do książki "Jeszcze jeden dzień życia" Ryszarda Kapuścińskiego. Angola jako państwo, w naszym "zachodnim" pojmowaniu tego słowa praktycznie nie istnieje. Kraj, który ma wszelkie dane ku temu, aby być państwem w miarę zamożnym boryka się z niewyobrażalną biedą, chociaż posiada żyzne ziemie i dobry klimat, nie mówiąc o bogatych złożach ropy naftowej, złocie i diamentach. Sytuacja Angolańczyków nie jest jednak godna pozazdroszczenia. Bieda, głód, wyczerpanie wojnami. Wszyscy wciąż boją się ponownego wybuchu walki o władzę. Sytuacja polityczna jest niepewna. Organizacja Human Rights Watch alarmuje, że dzieci walczące w wojnie domowej w Angoli po zakończeniu konfliktu zostały pozbawione jakiejkolwiek pomocy ze strony rządu. Organizacje obrony praw człowieka szacują, że w walkach uczestniczyło ich ponad 11 tys. Większość dzieci walczyła po stronie Narodowej Koalicji Niepodległej Angoli (UNITA), przeciwnej rządowi. Pomimo tego, że wykorzystywanie nieletnich do działań wojennych jest naruszeniem wszelkich praw człowieka, rząd Angoli również korzystał z tej sposobności. W obu przypadkach były one początkowo szkolone, a następnie wysyłane na pole walki jako zwykli żołnierze. ![]() (Angola - uchodźcy, fot. MSF) Dzieci były regularnie bite oraz przydzielane do bardzo trudnych zadań wojennych. Dziewczynki wykorzystywano seksualnie, jako tak zwane "żony", będące łupem wojennym zwalczających się stron konfliktu. Ile ludzkich istnień musi jeszcze zginąć nim świat przypomni sobie o Angolańczykach? Prezydent USA George Bush zniósł wszelki sankcje wobec rebeliantów z UNITA. Oczywiście, wiadomo chodziło o ropę i udzielenie przez Angolę poparcia, jako niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ dla wojny z Irakiem. Ale dobre na razie i tyle. Naprawa stosunków społecznych w tym kraju, przywrócenie ładu i porządku potrwa wiele pokoleń. Ważne jest aby Angolańczycy mogli czuć się we własnym kraju bezpiecznie i przy wydatnej pomocy humanitarnej mogli w spokoju od nowa tworzyć zręby własnej państwowości. Popatrzmy na Angolę. Mówmy o Angoli. |
|
|
Wiadomości |
|
Europejskie Czechy 1 maja w Czechach rozpoczęła się główna część rządowej kampanii przed zaplanowanym dla Czech na 13-14 czerwca unijnym referendum akcesyjnym. Będąc podczas długiego weekendu w Pradze miałem możliwość przyjrzenia się czeskim pomysłom. I wygląda to naprawdę interesująco. Jest czego zazdrościć. Pomysłu, realizacji, stopnia intensywności kampanii. Z bilbordów, plakatów i w telewizyjnych spotach do członkostwa w Unii Europejskiej przekonują Czechów nie Czesi, ale obywatele krajów UE - m.in. irlandzki komputerowiec, fińska menedżerka i grecki restaurator. W telewizja publicznej, jak i cieszącej się największą oglądalnością stacji komercyjnej "Nova", spoty unijne nadawane są co najmniej trzy razy dziennie. Irlandczyk James w adresowanym do Czechów apelu mówi - oczywiście - o piwie. Finka Suvi-Anne kładzie akcent głównie na wzrost gospodarczy, a rozmowa z Grekiem Jeorjosem przypomina o letnich wakacjach. W filmowych spotach i na billboardach pojawia się także portugalski rybak, austriacka emerytka oraz Hiszpanka - kierowca miejskiego autobusu. Wszyscy ciepło i po ludzku zapraszają Czechów do Unii. Na billboardy, ogłoszenia, plakaty i telewizyjne spoty czeskie MSZ wydało 70 milionów koron (ok. 9,8 miliona złotych) z ogólnej kwoty 200 mln koron (ok. 28 mln zł), jaką czeski rząd przeznaczył na całą kampanię informacyjną przed referendum. Jeszcze przed plebiscytem do wszystkich gospodarstw domowych, tak jak do nas trafiła książeczka "Tak dla polski" (gdzie hiszpańskie wyspy wykluczone zostały przez swawolnego grafika) trafi broszurka na temat Traktatu Akcesyjnego. Czesi w referendum będą musieli odpowiedzieć na pytanie, czy są za wejściem kraju do UE na warunkach zawartych w tym dokumencie, a nie tak jak my, czy w ogóle jesteśmy za wejściem do Unii. Czeskie referendum odbędzie się w dniach 13-14 czerwca 2003 roku. L itwa na TAK Tymczasem na Litwie jest już po jabłkach, to znaczy po referendum. Dwudniowe zmagania (co ważne w przypadku Polski) z pytaniem TAK/NIE? przyniosły frekwencję 64 proc. i poparcie 89 proc. dla wejścia Litwy do Unii Europejskiej. Swoistą "ciekawostką" czy też kuriozum, była akcja sieci tamtejszych supermarketów VP Market. Jeśli przedstawiło się przy kasie otrzymany od komisji wyborczej znaczek z napisem "Głosowałem" można było kupić za jednego centa piwo, czekoladę lub proszek do prania ( za "Gazeta Wyborcza" 12.05.03). Ciekawe czy właśnie taka marketingowa "zachęta" nie przekonała niezdecydowanych do uczestnictwa w unijnym referendum? U nas chyba z taką ofertą powinny wystąpić sklepy monopolowe. Frekwencja murowana i to bez potrzeby dwudniowych zmagań. Tak dla Polski Prezydenta RP Do naszych skrzynek pocztowych dotarły (albo właśnie docierają) broszury przygotowane przez Kancelarię Prezydenta RP, w których Aleksander Kwaśniewski przekonuje do powiedzenia TAK w referendum. Znajdują się tam informacje o historii Unii Europejskiej, skrót Traktatu Akcesyjnego, odpowiedzi Prezydenta RP na pytania kierowane do niego odnośnie przystąpienia Polski do UE. Każdy kto uzna informacje zawarte w broszurze za niewystarczające może na e-mail referendum@prezydent.pl, bdź drogą pocztową na adres Kancelarii Prezydenta RP kierować swoje pytania i wątpliwości. Niestety mapa Europy zamieszczona w tej broszurze jest niezbyt czytelna. Znajdują się na niej tylko państwa będące w Unii, wstępujące do niej i kandydujące w dalszej bądź bliższej przyszłości. Pozostałe kraje europejskie są białą (a właściwie żółtą - to kolor mapy) plamą. Wynika też, z niej że Jugosławia jest ciągle w granicach sprzed 1990 roku, Ukraina i Białoruś rozpłynęły się gdzieś w Rosji a hiszpańskie Baleary do Unii nie należą. Trochę wstyd... Europejskie przekonywanie Fundacja im. Roberta Schumana robi wszystko aby przekonać Polaków do udziału w referendum i głosowania w nim na TAK. W sobotę 10 maja 2003 r. w ramach X Spotkań Europejskich z Placu Zamkowego wyruszyła Parada Schumana - barwna, pokojowa manifestacja poparcia dla idei zjednoczonej Europy, a na Placu Zamkowym do godzin wieczornych trwał festyn z udziałem organizacji proeuropejskich. |
Oprócz kilku tysięcy gości zaproszonych z całej Polski, w imprezie wzięli udział: Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, Prezes NBP Leszek Balcerowicz, Minister Danuta Hübner oraz Prezydent miasta Stołecznego Warszawy Lech Kaczyński. W drugim dniu Spotkań, 11 maja, Polska Fundacja im. Roberta Schumana przy współpracy z Kolegium Europejskim w Natolinie zorganizowała konferencję w hotelu Sheraton pt. "Zjednoczona Europa i narodowe dziedzictwa". Natomiast wszyscy, którzy chcą rozpowszechniać idee integracji mogą wysyłać stworzone przez siebie grafiki, zdjęcia, ulotki lub wiersze nawołujące do głosowania na TAK w referendum, na adres Fundacji im. Roberta Schumana. Najlepsze prace są publikowane na stronach internetowych fundacji. Cyber Sztuka Konkurs dla młodych twórców Cyber Art. W ramach projektu "In-visible Out-skirt" zainicjowanego przez Komisję Europejską w ramach programu Kultura 2000, organizowany jest konkurs dla młodych artystów (15-25 lat) z Włoch, Finlandii, Hiszpanii, Polski, Węgier i Rumunii zajmujących się sztuką cyfrową. Konkurs odbywa się w dwóch kategoriach: "cyfrowe wideo" oraz "obraz cyfrowy". Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 15 maja. Zasady, szczegóły i formularz zgłoszeniowy - www.in-outvisible.net. Wprawdzie termin mija jutro ale może jeszcze ktoś zdąży. Warszawa bez studentów Juwenalia to święto studentów, którzy za chwilę będą zmagali się z sesją a teraz przejmują we władanie miasto. Tak jest w Lublinie, Łodzi czy Wrocławiu ale nie w Warszawie. Od bardzo dawna siedem największych uczelni ze stolicy nie potrafi się dogadać i zorganizować wspólnej zabawy, pochodu czy odebrania kluczy do miasta. Co roku powstają najróżniejsze sojusze, a to Uniwersytetu z Politechnik, a to Politechniki z SGH. Pomysł jest zawsze jeden - koncert znanej grupy, na który i tak głównie przychodzą licealiści. Czasem imprezie towarzyszą kabarety czy przeglądy filmów. W tym roku nie było inaczej. Najpierw impreza na dziedzińcu ASP, gdzie szkoły artystyczne Warszawy udowadniały, że wszystkie sztuki się przenikają. Tydzień później tradycyjny już koncert Pidżamy Porno i Kultu na dziedzińcu UW. W ten weekend na Stadionie Syrenki dla studentów Politechniki i SGH zagra Myslovitz. Dlaczego tak się dzieje? Problem tkwi w ludziach, którzy nie potrafią zgodzić się na jedną wersję obchodów Juwenaliów. Władze miasta nie godzą się na przemarsz ulicami pochodu ze względów bezpieczeństwa, a impreza na Polach Mokotowskich byłaby za droga. Z drugiej strony za bilet na koncert w tym roku trzeba było zapłacić od 10 do 20 złotych, bo brakuje sponsorów, którzy nie chcą finansować poszczególnych Juwenaliów. Sytuacja trwa już kilka lat i nie zapowiada się żeby kiedykolwiek Warszawa stała się miastem studentów. Nawet przez tydzień. Centrum Mazowiecka Fundacja Dzieci Niczyje - partner Fundacji Komunikacji Społecznej w programie "BYĆ RODZICEM" uruchomiła w środę 14 maja, pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej, ośrodek Centrum Pomocy Dzieciom - "Mazowiecka", stworzony na wzór, placówek działających w Stanach Zjednoczonych - "Child's Advocacy Center". Można tam znaleźć przyjazne dzieciom sale przesłuchań, salę sądową jak również zaplecze terapeutyczne. Centrum podjęło ścisłą współpracę z Ministerstwem Sprawiedliwości i podległymi mu organami. Dziś, 14 maja 2003, pod patronatem Prezydenta m.st.Warszawy Lecha Kaczyńskiego, Rada i Partnerzy oraz Darczyńcy "Wspólnej Drogi" wręczyli czeki organizacjom partnerskim, w Zamku Ostrogskich w Warszawie.
Więcej na www.wspolnadroga.pl. |
|
|
Społeczna kreacja |
|
Zdrowie kobiet Już po raz szesnasty 28 maja został ogłoszony Międzynarodowym Dniem Zdrowia Kobiet. Głównym organizatorem akcji jest Women's Global Network for Reproductive Rights (www.wgnrr.org) we współpracy z Peoples Health Movement (PHM). Wydarzenie to jest elementem szerszej, zaplanowanej na lata 2004-2005, kampanii pod hasłem "zdrowie dla wszystkich". Głównym celem tej akcji jest upowszechnienie dostępu kobiet do podstawowej pomocy medycznej, tam gdzie jest jej brak, oraz uwzględnienie specyfiki kobiecych potrzeb związanych z seksualnością w dostępie do usług lekarskich. Do zadań szczegółowych kampanii należy przede wszystkim zapewnienie kobietom dostępu do środków antykoncepcyjnych, ochrony przed seksualną przemocą i chorobom przenoszonym drogą płciową. Autorzy akcji powołują się na międzynarodową deklarację na temat równego dostępu do podstawowej pomocy medycznej, która została podpisana przez państwa należące do Międzynarodowej Organizacji Zdrowia w Ałma-Acie w 1978 roku. Rządy krajów-sygnatariuszy tego dokumentu zobowiązały się do eliminowania nierówności w dostępie do podstawowych usług zdrowotnych, wynikających ze społecznych różnic. Celem Międzynarodowego Dnia Zdrowia Kobiet jest zwrócenie uwagi rządów i opinii publicznej (w tym organizacji pozarządowych) na problem dyskryminacji kobiecych potrzeb związanych z ich płciowością oraz zobligowanie administracji państw do wypełnienia zobowiązań wynikających z deklaracji ałmaackiej. |
GATS obserwuje GATSwatch jest wspólną inicjatywą CEO (Corporate Europe Observatory) oraz TNI (Transnational Institute), której celem jest wyszukiwanie informacji na temat WTO (World Trade Organisation)oraz GATS (General Agreement on Trade in Services), oraz analizowanie ich wpływu i znaczenia we współczesnym świecie. Wyniki tych poszukiwań prezentowane są na stronie internetowej: www.gatschwatch.org, która ruszyła w styczniu 2001 roku. GATSwatch jest projektem dotyczącym problemów związanych z tworzeniem się gospodarki światowej i ze stopniowym zdobywaniem hegemonii ekonomicznej przez organizacje transnarodowe. Działacze tej organizacji sprzeciwiają się wykorzystywaniu słabszych ekonomicznie państw, a także walczą w imię wolności o demokrację i jasne reguły w handlu międzynarodowym. Na swojej stronie umieścili apel do wszystkich aktywistów społecznych świata, w którym zachęcali do inicjowania podobnych działań. Można znaleźć tam także listę, na którą można wpisać się pokazując w ten sposób swoje poparcie dla działań GATSwatch (ponad 100 organizacji z całego świata, niestety żadnej z Polski). Poprzez swoje działanie pragną doprowadzić do dyskusji, której skutkiem byłoby wprowadzenie reguł uczciwości i przejrzystości do światowego handlu oraz rezygnacja z nieuczciwego wykorzystywania swojej pozycji ekonomicznej przez państwa i organizacje, poprzez zagwarantowanie ochrony prawnej i pomocy ekonomicznej dla państw słabych. Aby osiągnąć ten cel potrzebna jest zjednoczona aktywność wszystkich antyglobalistów. W świetle wyznawanych przez nich poglądów zabrzmi to może paradoksalnie ale: ANTYGLOBALIŚCI WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!! |
|
|
Forum |
|
Polski Babilon Obecność zarówno Amerykanów jak i ich sojuszników w Iraku przedstawiana jest, jako działanie mające na celu budowę demokracji w tym zgnębionym przez tyrana i sankcje państwie. Tymczasem, według wielu historyków i socjologów oraz teoretyków nauk społecznych demokracja nie jest transponowalnym systemem, który można implantem sadzić na zasadzie franchisingu gdziekolwiek wola, ale etapem ewolucji społeczeństwa, do którego musi ono dojść samo, przechodząc kolejne stadia rozwoju. Nie oznacza to, że społeczeństwa, które nie wypracowały systemów demokratycznych są społeczeństwami niższymi, czy mniej wartościowymi, ale że ich sytuacja ekonomiczna, czy polityczna na to nie pozwoliła. Ale teoria teorią, a praktyka swoje. Wygląda na to, że próba budowy demokracji w Iraku zostanie podjęta i dyskusji podlega jedynie taktyka, którą obiorą jej budowniczy. Według ekspertów wojskowych państw NATO, Pentagon ma przygotowanych kilkanaście wariantów zarządzania Irakiem. Wszystko zależeć będzie od deklaracji sojuszników USA. Pentagon chce podzielić Irak na cztery strefy. Każda z nich została przydzielona dywizjom amerykańskim, brytyjskim i międzynarodowym. Bezpieczeństwo w poszczególnych strefach może zapewniać jedna lub więcej dywizji. Polski rząd wybrał strefę górno-południową, z prastarymi miastami Ur i Babilon, gdzie będzie stacjonować 1,5 tys. żołnierzy polskich. Za operację tę należy oczywiście zapłacić. Większość kosztów mają pokryć Amerykanie. Wiele jednak zależy od rozmów rządu USA z rządem polskim. Pomysł przypomina rozwiązania stosowane już w przeszłości. Niemniej jednak nie wdając się zbyt głęboko w politykę, jedno jest pewne - jeśli Polacy mają pełnić jakąkolwiek rolę w powojennym Iraku (a przecież po to wysłano tam nasze oddziały) dobrze byłoby, gdyby ingerencja ta nie ograniczała się do obecności naszych sił militarnych na terytorium pokonanego państwa. |
Podstawą jakiejkolwiek demokracji, czy wypracowanej, czy narzuconej, musi być społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo, w którym obywatele biorą odpowiedzialność za swoją rzeczywistość, chcą pełnić określone funkcje, chcą przestrzegać wspólnie określonych praw i obowiązków oraz uprzednio je określić. Dlatego polskie organizacje pozarządowe mogłyby odegrać pewną rolę w polskiej strefie w Iraku. Więcej rola ta jest konieczna, jeśli nasza obecność w tym kraju nie ma być zwyczajną, grabieżczą okupacją, czy litościwą i wspaniałomyślną akcją charytatywną, ale rzeczywiście przynieść ma trwałą zmianę na lepsze dla ludzi żyjących na tych terenach. Irak znajduje się na terytorium jednej z najstarszych cywilizacji w historii ludzkości, dlatego do jakichkolwiek reform, zwłaszcza reform w myśleniu narodu irackiego, należy podchodzić z pokorą i szacunkiem. Jeśli jednak Polska rości sobie prawa do kontroli nad strefą na terenie irackim, powinna wykorzystać tę okazję, aby podzielić się tym, co u nas dobre, sprawdzone i pożyteczne. W Iraku przede wszystkim potrzebna jest woda i pomoc medyczna, ale zaraz w następnej kolejności także wiedza na temat procesów demokratycznych, praw i obowiązków obywatelskich, edukacji demokratycznej, podstaw komunikacji, a więc dziedzin znanych polskim organizacjom pozarządowym i przetestowanych przez nie na własnym grzbiecie, kieszeni i mózgu. Jestem pewna, że nasze organizacje zapewnią w Iraku wszelką możliwą z polskiej strony pomoc humanitarną. I chwała im za to, bo od lat godnie reprezentują Polskę dzięki tym działaniom. Czy uda nam się zadbać o to, aby również powędrował tam nasz know-how, nasze doświadczenia ze spotkania z odpowiedzialnością, samodzielnością i otrzymaną przez nas lekcją budowania demokracji? Czy to dla nas za daleko i za inaczej, aby dzielić się doświadczeniami? A jeśli nie za daleko, jak sprawić, aby nasza opinia dotarła do prowadzących rozmowy? Czy starać się o to? |
|
|
Fundacja |
|
Kryptoreklama? W wyniku panelu dyskusyjnego "Jak komunikować o społecznym zaangażowaniu biznesu", zorganizowanego 29 marca 2003 przez Fundację Komunikacji Społecznej podczas Festiwalu Komunikacji Społecznej, zawiązana przez organizacje pozarządowe Gupa Inicjatywna ds. współpracy z TVP wystosowała list do KRRiT z prośbą o przedstawienie jednoznacznej wykładni przepisów ustawy o radiofonii i telewizji dotyczących kryptoreklamy. Zagadnienie to ma związek z brakiem zgody w mediach na wymienianie nazwy czy uwidocznienie loga darczyńców i sponsorów działań organizacji społecznych. Publikujemy odpowiedź Danuty Waniek Przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji: W odpowiedzi na państwa pismo pragniemy poinformować, że ustawa o radiofonii i telewizji reguluje sponsorowanie audycji emitowanych prze nadawcę, co należy wyraźnie odróżnić od zasady "mecenatu", czyli sponsorowania imprez sportowych, kulturalnych, naukowych itp. Zasady sponsorowania tych imprez (również transmitowanych przez później w radiu i telewizji) nie są określone w ustawie. Nie ma przepisów zabraniających informowania w programach radiowych i telewizyjnych o sponsorach ważnych wydarzeń kulturalnych, społecznych, przedsięwzięciach społecznych czy dobroczynnych. Przeciwnie, jeśli wydarzenie mogło zaistnieć dzięki sponsorom, pełna informacja o wydarzeniu powinna zawierać również informacje o sponsorach. Jedyne ograniczenie dotyczy sposobu podawania informacji o sponsorze imprez sportowych, koncertów muzycznych oraz innych imprez masowych, którym jest producent lub dystrybutor napojów zawierających do 18 % alkoholu (ograniczenia precyzuje ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Nadawcy nie powinni więc unikać podawania nazw sponsorów wydarzeń w programach informacyjnych, czy też relacjonując te wydarzenia. Pogląd, iż podstawą do wskazania sponsora przez nadawcę jest wyłącznie umowa o sponsorowaniu audycji, nie znajduje umocowania prawnego w obowiązujących przepisach. Brak informacji o sponsorze wydarzenia wynika z niewłaściwej interpretacji obowiązujących przepisów. Ustawa o radiofonii i telewizji nie zabrania informowania o sponsorach, wymaga jedynie, by przekaz nie zawierał zachęty do nabywania towarów lub korzystania z usług sponsora. Wszelkie więc praktyki usuwania z informacji nazwy firm sponsorujących wydarzenia, które są relacjonowane, nie znajdują prawnego uzasadnienia. |
W "Zasadach etycznych dziennikarstwa w telewizji publicznej" zapisano iż "opracowanie i montaż materiałów nie mogą zniekształcać informacji czy opinii(...) Odbiorca powinien móc z pełnym zaufaniem przyjmować przedstawiony w programie materiał jako nagrany w całości w danych warunkach i w danym czasie". Stosowana praktyka usuwania znaku towarowego sponsora z tła imprezy jest, w związku z wyżej zacytowanymi zasadami, niewłaściwa. Krajowa Rada wielokrotnie zwracała nadawcom uwagę, że nie ma żadnych przepisów zabraniających informować w programach radiowych i telewizyjnych o sponsorach ważnych wydarzeń kulturalnych, przedsięwzięciach społecznych czy dobroczynnych, aczkolwiek zgodnie z art. 13 ust. 1 nadawca kształtuje program samodzielnie w zakresie zadań określonych w art. 1 ust 1 i ponosi odpowiedzialność za jego treść.
Biuro czeka Fundacja Komunikacji Społecznej poszukuje od 1 lipca 2003 roku do biura na ulicy Francuskiej 34/4 w Warszawie (Saska Kępa!), sympatycznego i nieuciążliwego współlokatora (fundacji, studia graficznego, małej agencji reklamowej). Do wynajęcia jest pokój o powierzchni ok. 18 m2. Cena 700 PLN/mc - bez telefonu - obejmuje korzystanie z kuchni, łazienki i pokoju konferencyjnego do celów służbowych. Komfort pracy zapewniony! Zapraszamy wszystkich chętnych do odwiedzania naszego, przemiłego biura. Umówić należy się z Karolem Kowalskim tel. : 616 12 17. Pojedynek Fundacja Komunikacji Społecznej chętnie spotka się na ubitej ziemi w pojedynku piłkarskim z każdym, kto wystawi sześciu gotowych podjąć wyzwanie zawodników pełnych werwy i zapału w bieganiu za czarno-białą futbolówką. Czekamy na oferty. |
|
|
Szkoła Marketingu Społecznego |
|
Marketing może wiele...(5) Wspólnota konsumentów w przypadku kampanii społecznych wywołuje poczucie przynależności do lokalnego, ogólnonarodowego czy światowego ruchu. Odbiorca czuje, że ma pozytywny wpływ na zmianę świata. W związku z tym, że wpłacanie pieniędzy na dany cel społeczny wiąże się z innymi wyrzeczeniami konsumenckimi, aby odbiorca nie poczuł się oszukany i zdradzony niezmiernie ważne jest pokazanie efektu, udowodnienie: działania lub zmiany. Taki dowód to kolejny element działań komunikacyjnych. Działająca, jak już powiedzieliśmy na zasięg reklama, w przypadku reklam społecznych odwołuje się przeważnie do emocji indywidualnego odbiorcy. |
Dlatego właśnie korzystając z tej formy przekazu, powinniśmy szczególnie pamiętać o naszej odpowiedzialności. Oczywiście nie tylko reklama zachęca do działania. W Polsce taką sztandarową akcją jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. To wydarzenie dzięki swojej długiej historii nie potrzebuje wykorzystywać takich form jak reklama. Należy jednak pamiętać, że media chętnie włączają się w tą inicjatywę dużo wcześniej planując publicystykę wokół tego wydarzenia. |
|
|
Spotkania |
|
W dniach 06.05.03 r. i 12.05.03 r. w Centrum Szpitalna odbyły się kolejne dwa spotkania Grupy Inicjatywnej ds. współpracy z TVP, w której pracach uczestniczy Fundacja Komunikacji Społecznej. Charakter pierwszego z nich był czysto roboczy i dotyczył rozwinięcia propozycji dotyczących przygotowywanych przez grupę szkoleń dla dziennikarzy. W poniedziałek 12 maja podczas spotkania omawiano treść odpowiedzi z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Przewodniczącej Rady Danuty Waniek, odnoszącej się do listu wysłanego przez Grupę Inicjatywną, z prośbą o przedstawienie jednoznacznej wykładni przepisów ustawy o radiofonii i telewizji |
dotyczących kryptoreklamy, co ma związek z brakiem zgody w mediach na wymienianie z nazwy czy uwidocznienie loga darczyńców i sponsorów poszczególnych działań organizacji społecznych (list publikujemy powyżej w dziale Fundacja). Gościem spotkania był Mateusz Dzieduszycki odpowiedzialny w TVP za koordynację programu Europejski Rok Niepełnosprawnych, który zgodził się być nieformalnym pośrednikiem między TVP a Grupą Inicjatywną. Grupa Inicjatywna została zaproszona przez TVP do udziału w IV Konferencji Mediów Publicznych "Okrągły Stół" organizowanej w dniach 22-23 maja 2003 roku w Krakowie. |
Fundacja Komunikacji Spolecznej | Grafika:Olga Figurska Redakcja:Karol Kowalski |