KOMUNIKOWANIE DLA WSPÓLNEGO DOBRA

 

 

 

 

 

Spis treści

Wiadomości - najnowsze wydarzenia z dziedziny reklamy społecznej i marketingu społecznego z kraju i ze świata

Raz na Dwa Tygodnie - Północ, Południe,
K. Karwowska

Społeczna kreacja
- NETart Atak! (12), Zło jest dla mas K. Kowalski

Forum
- Niby blisko, lecz wciąż daleko, A. Horodecki

Szkoła Marketingu Społecznego
- My i Oni czyli My?, P. Prochenko


 (fot. Olga Figurska)

Wiadomości

Polska

Bieda i  środowisko

Fundacja Wspomagania Wsi, Program Małych Dotacji GEF/SGP UNDP oraz Bank Inicjatyw Społeczno-Ekonomiczny ogłaszają konkurs grantowy realizowany we wsiach i miasteczkach do 6 tys. mieszkańców. Najlepsze projekty wykorzystujące środowisko naturalne w działaniach na rzecz ograniczania biedy i wykluczenia społecznego, otrzymają dotacje do 10 tys. zł.

Więcej na www.undp.org.pl
(ARS)

Po raz dwunasty

Grupa Ströer jest sponsorem mediowym Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kampania promująca 12 Finał prowadzona jest na 1500 billboardach w prawie 50 miastach Polski co oznacza, że widzi ją prawie co drugi Polak.11 stycznia Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy grać będzie nie tylko w Polsce (gdzie powstało ponad 1180 sztabów), ale także poza granicami, m.in.: Nowym Jorku, Toronto, Londynie, Berlinie, Atenach, a także polskiej strefie w Iraku.

Po raz drugi, zebrane fundusze przeznaczone zostaną na zakup sprzętu medycznego ratującego życie niemowląt i dzieci młodszych. Ströer rozpatruje możliwość organizacji, w przyszłym roku, kampanii outdoorowej dla WOŚP także w stolicy Niemiec – Berlinie.
(ARS)

Świat

Nowe media

Kandyjczycy spod znaku Adbusters postanowili pokazać wszystkim mającym dość roli jaką w życiu współczesnego człowieka odgrywają media, że można i trzeba walczyć z wszechogarniającą cały świat komunikacyjną papką.

Dlaczego protestują? Mają dość wiary w to co widzą, co się do nich mówi i pisze. Przekaz bowiem zastąpił infotainment, bezładna papka slowna bez znaczącej treści.
Przestali wierzyć w możliwość zmian i w to, że coś takiego jak publiczny interes ma dla możnych tego świata jakiekolwiek znaczenie.

Wobec powyższego powstał dokument, a właściwie manifest wolnego przekazu – Media Karta.

 


proj. Adbusters

Proponują rzecz bardzo prostą. Skoro nie można doczekać się mediów odpowiadających ich standardom i przekonaniom postanowlili sami zadbać o taki wolny przekaz w mediach.
Światowe media w zdecydowanej większości utrzymują się z reklam. Ale kto powiedział, że wtedy w tym czasie muszą być emitowane reklamowe spoty?

System demokratyczny ma to do siebie, że praktycznie wszystko można, oczywiście zgodnie z prawem. Adbustersi proponują gromadzenie pieniędzy na wykupywanie czasu antenowego, miejsca w prasie na głos ludzi, którzy chcą i mają coś do powiedzenie światu. Chcą służyć pomocą w walce z cenzurą korporacyjna mediów ułatwiając tworzenie tematycznych koalicji społecznych. Dlatego ogłosili manifest.

Zapraszają do niego wszystkich mających do powiedzenia światu coś ważnego. Podpisanie karty ma służyć budowie wolnej przestrzeni publicznej gdzie słowo i obraz nabiorą ponownie pierwotnego znaczenia. Swą walkę z mediami wielkich korporacji zaczynają już wkrótce w rodzinnej Kanadzie. Później USA, Wielka Brytania, Australia, Francja, Włochy, Japonia, Meksyk...

Newsletter FKS będzie z uwagą przyglądał się tym potyczkom.
(ARS)

Więcej na www.adbusters.org  

 

Raz na Dwa Tygodnie

Północ, Południe...

Biedne Południe i Bogata Północ. Stwierdzenie banalne, ale jakże aktualne. Różne są hipotezy skąd wziął się ten podział i co z nim zrobić. Wysyłać pomoc humanitarną, która według niektórych uczy bezradności i lenistwa?

Na siłę włączać do wymiany międzynarodowej, w której biedne kraje są na słabszej pozycji, zwykle wykorzystywane? Nad tymi problemami dyskutowali uczestnicy konferencji poświęconej problemom Trzeciego Świata, która odbyła się wprawdzie dość dawno bo 2 grudnia, w ramach obchodów Święta Uniwersytetu Warszawskiego 2003 r, ale warto myślę do problemu, który poruszała wrócić.

Co sprawia, że struktury polityczno-gospodarcze Trzeciego Świata tak dalekie są od standardów przyjętych przez bogatą Północ? Przede wszystkim barierą uniemożliwia jącą budowę zrębów nowoczesnego państwa jest korupcja występująca tam na ogromną skalę, ogólny brak poszanowania prawa i spójnego systemu edukacji, brak gwarancji praw własności. Właściwie nic w tam nie działa tak jak powinno.

Margaret Tacher powiedziała kiedys „Tam gdzie nie szanuje się sędziego, nie ma gospodarki rynkowej”. Oto najprostsza odpowiedź dlaczego jedyny kapitalizm jaki jest możliwy w krajach Trzeciego Świata to ten despotyczny, iluzoryczny, służący wąskim grupom beneficjentów.

Pojęcie inwestycji w kapitał ludzki tam nie istnieje tam, bo nikt tam się z tym po prostu nie liczy. Eksperci twierdzą, że potrzebna jest tam przede wszystkimi zmiana ludzkiej mentalności, bo tak to każda próba pomocy, która nie dąży do tej zmiany jest chybiona.

Dobrym przykładem na tą tezę są kraje postkomunistyczne. Weszły one na drogę demokracji i gospodarki rynkowej, ponieważ dojrzała w tych społeczeństwach potrzeba wolności i zmiany struktury własności. Te aksjomaty nowych czasów przyjęte zostały bez dyskusji.

 

Niestety polityczna poprawność sprawia, że o pewnych sprawach można mówić tylko w określony sposób. Pokutuje to w haśle “biednym i głodnym powinniśmy pomagać”.

A co się dzieje z taką pomocą? Jest ona doskonałym przyczynkiem do rozpoczęcia procesu korupcji i wyuczonej bezradności. Taka bezpośrednia pomoc jest dla Zachodu sposobem na uspokojenie sumienia, a nie drogą do rozwiązania problemu podziału świata na obszary biedy i bogactwa.

Są tez tacy, którzy mówią, że powinno się włączyć kraje Trzeciego Świata do wymiany międzynarodowej. Obecnie blisko 90% programów eksperckich kładzie nacisk na ten aspekt. Błędem, jednak, jest myślenie, że jak tylko te kraje zostaną włączone w globalną sieć wymiany towarów to wszystko się wyrówna.  Jedno jest pewne, nawet jeśli nie skorzystają na wymianie tyle co bogate kraje to skorzystają więcej niż gdyby pozostali poza obiegiem. Korzyść wydaje się ludziom Północy, oczywista.
Pamiętajmy, że musimy uświadomić sobie różnice w mentalności naszej i ich. Dopiero wtedy ukażą się w pełni ogromne trudności w prowadzeniu rozsądnej polityki wobec Trzeciego Świata. Południe oczekuje szybkich, niemal natychmiastowych zmian. Czy to dziwne?

Polacy powinni te oczekiwania rozumieć najlepiej ze wszystkich. Po 1989 roku nieustannie porównujemy się do naszego niemieckiego sąsiada, pod względem płac, poziomu życia, klasy politycznej, systemu prawa itd. Nikomu nie przyszło do głowy porównywanie Polski z Czechami czy Węgrami, którzy mieli podobne ostanie 50 lat historii.
Tak właśnie ma się ogromna chęć dużych i natychmiastowych zmian w konfrontacji z rzeczywistością...Temat nie nowy, myślę jednak, że ciągle tak naprawdę bagatelizowane są konsekwencje z jakimi możemy się wkrótce borykać zostawiając ten problem nierozwiązanym.

Warto na początku roku o tym pomyśleć. Żeby tak kolorowo nie było...

Karolina Karwowska
"NL-FKS"

Społeczna kreacja

NETart Atak (12) Zło jest dla mas

Widocznie tak już musi być, że bez Grupy Twożywo netartowa sztuka prezentowana przez nas w NL nie byłaby pełna.

Kilka miesięcy członków grupy ogłosili akcję "Zło jest dla mas" . Odpowiedziało na nią czterdziestu artystów -Od końca grudnia nadesłane przez nich prace możemy oglądać na stronie www.twozywo.art.pl/zlo/.


 proj. Grupa Twożywo

To jak to z tym złem jest? Czy jest wynikiem braku dobra, czy może bierze się z nudy i rutyny jakie nam doskwierają w codziennym życiu? Czy mamy na zło odpowiedź? Jeśli tak to jaką?

A jak zło widzi sama Grupa Twożywo?

“Zło ucieleśnia wszystko, czego się lękamy, z czym się nie godzimy, z czym walczymy. Walka ze złem jest tematem przewodnim większości wytworów kultury: filmów, komiksów, stron internetowych i innych mniej lub bardziej rozrywkowych dzieł. Popularność motywu wynika z tego, iż niewiele jest wokół nas soczystych przejawów zła. Potrzebujemy codziennych masakr, kataklizmów i zaraz aby czuć sens czynienia dobra”.

Czy my tak naprawdę boimy się zła? Towarzyszy nam przecież od zarania ludzkości. Pamiętamy przecież, co stało się z synem pewnego cieśli z Judei, który swego czasu postanowił głosić dobrą nowinę...

Zło dobrem zwyciężaj? Czy my naprawdę tego chcemy?

Nie jestem pewien, ale pomysł Grupy Twożywo rewelacyjny...

Karok Kowalski
FKS

Forum

Niby blisko, ale ciągle daleko...

Wraz ze znajomymi postanowiliśmy spędzić Sylwestra w Karpatach Ukraińskich. Po jednodniowym pobycie w będącym przedmurzem Karpat właściwych Iwano-Frankowsku (notabene wcześniej Stanisławów) i wykonaniu kilku (na ogół nieskutecznych) telefonów mieliśmy załatwiony pobyt w ośrodku ulokowanym na przełęczy na wysokości mniej więcej 1000m nad poziomem morza. Nie zamierzam opisywać co robiliśmy, jak się bawiliśmy i tak dalej, tym bardziej że program był jak najbardziej konwencjonalny, jeśli nie brać pod uwagę zmiany scenerii oraz intensywności co poniektórych przeżyć. Najlepiej będzie, jak ktoś pojedzie i zasmakuje tego wszystkiego sam. Chodzi mi o co innego, mianowicie o sposób załatwiania przeróżnych (choć, przyznajmy, drobnych) spraw na Ukrainie oraz o wagę poszczególnych rodzajów komunikacji w trakcie tych czynności.

Mój znajomy zachwycił się sposobem rozwiązywania wszelakich ukraińskich problemów. Według niego Ukraina to taki prosty kraj gdzie praktycznie wszystko da się rozwiązać werbalnie. Żeby udowodnić, że to twierdzenie jest prawdziwe, podam kilka przykładów.

Po pierwsze, bezbrzeżne zdumienie ogarnęło moich debiutujących w odwiedzaniu Ukrainy znajomych po obserwacji tzw. “marszrutek”, czyli po prosu busów (9-16-osobowe vany) miejskich. Otóż w panującym tam tłoku kierowca nie ma możliwości sprawdzenia ani tego, ilu z pasażerów wsiadło lub wysiadło na danym przystanku, ani tego, ilu z nich zapłaciło za przejazd (nie ma biletów, opłatę uiszcza się u kierowcy).

Jednak nie jest to żaden problem, ponieważ wszyscy (!) wsiadający płacą. Dzieje się to na zasadzie “niech pan przekaże za cztery osoby” do znajdującego się bliżej kierowcy. I nie jest to mit, to jak najbardziej prawdziwa najprawdziwsza z prawdziwych prawda.

 

Co jest typowe dla Ukrainy, natomiast raczej rzadko spotykane w Polsce zauważyć można także w przypadku kursowania autobusów międzymiastowych., które rozmiarem odbiegają nieco od wspomnianych wyżej, ale powszechnym panowaniem tłoku ani trochę im nie ustępują. Rzecz jasna, są też bilety, ale jazda na stojąco np. 100 km jest na porządku dziennym, nie o to wszak chodzi.
Bardziej ciekawy jest sposób, w jaki kierowcy i pasażerowie radzą sobie z przemieszczaniem się w warunkach takiej ciasnoty. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dokooptowanie jeszcze kilku pasażerów jest możliwe jedynie w literaturze science fiction, co zdaje się potwierdzać dezaprobata nader donośnie wyrażana przez kierowcę.
Przez następnych kilka chwil wysłuchujemy równie donośnej dezaprobaty dezaprobaty, co dla niewprawnego ucha wydaje się straszliwą kłótnią jeśli nie małżeńską, to na tle poglądów politycznych tudzież sympatii piłkarskich po kolejnym piwie.

Jednakowoż chwil jeszcze kilka, i autobus rusza, rzecz jasna z nowymi pasażerami i kierowcą totalnie wyprutym z jakiegokolwiek zdenerwowania, raczej wyjaśniającym nowowsiadłym, “że coś tam coś tam”, co się krzyżuje z wyjaśnieniami adwersarzy, “że coś tam innego”. Czyli ogólnie spokój i powszechna zgoda.

Te sprawy są błahe, ale za to dokładnie pokazują ukraińską mentalność, która na zewnątrz jest krętacka i kłótliwa, natomiast jeśli przyjrzeć jej się baczniej, to cechuje się wyraźną chęcią do uproszczenia sobie życia i ugodowości. Warto o tym pamiętać zarówno w kontekście jakichkolwiek powiązań pomiędzy obiema krajami, jak i patrząc na rzecz z perspektywy roku Polski na Ukrainie (2004) i vice versa (2005). Ale to już zupełnie inny temat, który mam nadzieje uda nam się zaprezentować a tych łamach.

Aleksander Horodecki
FKS

Szkoła Marketingu Społecznego

My i Oni czyli My?

 

Sformułowanie “odpowiedzialny biznes” używane jest w Polsce coraz częściej. Jak wynika z porównania badań przeprowadzanych wśród środowiska biznesu w naszym kraju w 1998 roku przez Annę Lewicką-Strzałecką z raportem Forum Odpowiedzialnego Biznesu i Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce - “Menadżerowie 500 i odpowiedzialny biznes” z 2003 roku, deklarowana chęć prowadzenia biznesu w sposób odpowiedzialny znacznie wzrosła.

Czy znaczy to jednak, że firmy naprawdę stosują się do etycznych zasad prowadzenia interesów?

Jeszcze w roku 1998 przeważająca część przedsiębiorców zgadzała się z tym, że najważniejszym celem firmy jest osiąganie zysków, a cel uświęca środki. Obecnie sytuacja wygląda korzystniej, ale głównym propagatorem “odpowiedzialnego biznesu” są firmy z kapitałem zagranicznym, traktowane często przez konsumentów, jako “obce”.

To niestety bardzo trudne przeszkody w budowaniu poparcia dla idei społecznej odpowiedzialności biznesu w Polsce.

Zwłaszcza, że trudna sytuacja ekonomiczna w naszym kraju, konieczne zwolnienia, zła kondycja wielu firm nie sprzyjają generowaniu zaufania społecznego i wiary w etykę biznesu.

Zbyt mało nagłaśniane i często rzeczywiście mało efektywne społecznie zaangażowanie firm (ang. Corporate Social Responsibility czyli CSR), jak również niewiele inicjatyw edukujących społeczeństwo – zarówno menadżerów jak i konsumentów - o tym, czym jest CSR, pogłębia dystans i brak zaufania.

 

Ocena firm poprzez konsumentów raczej pokrywa się z oceną produktu wytwarzanego przez dane przedsiębiorstwo, nie jest zaś wynikiem świadomego spojrzenia na wielorakie płaszczyzny funkcjonowania biznesu – takie jak technologie produkcji, standardy zarządzania, etyka pracy, etc.

W skrócie, polski konsument nie wymaga od firmy działań społecznych, dlaczego więc ta miałaby się w nie angażować...

Czy to znaczy, że firmy nie powinny podejmować strategicznych działań budowania kultury korporacyjnej wokół na bazie takich wartości jak zaangażowanie społeczne, przestrzeganie norm ekologicznych, dbałość o relacje z pracownikami czy społecznością lokalną? Odpowiedź na te pytania będzie łatwiejsza, jeśli odpowiemy sobie, jak długo pragniemy prowadzić interesy.

A jeśli odpowiedź brzmi - dłużej niż przez jeden sezon - należy zastanowić się, co da lepszy rezultat - stwarzanie pozorów w nadziei na wzrost sprzedaży, czy działanie polegające na budowaniu naprawdę trwałych relacji z interesariuszami naszej firmy? Jeśli zdecydujemy się na długofalową strategię, czy nie powinniśmy podjąć pracy na rzecz edukowania społeczeństwa i siebie wzajemnie, czym jest CSR?

Głęboko wierzę, że na brak zrozumienia dla idei CSR w Polsce odpowiedzią jest komunikacja. Spójna, wspólna i konsekwentna. I co jeszcze ważniejsze – uczciwa. Nie komunikacja skrywająca wpadki firmy, ale ta, rzeczywiście służąca nawiązaniu dialogu.

 

Paweł Prochenko
FKS

 

Tekst ukazał się jako wstęp do raportu podsumowującego pierwsze w Polsce kompleksowe badania na temat postaw konsumentów oraz liderów opinii wobec idei społecznej odpowiedzialności biznesu.
Raport dostępny na www.fks.dobrestrony.pl

 

 

 

 

 

Fundacja Komunikacji Społecznej
03-905 Warszawa
ul.Francuska 34/4
tel./fax (022) 616 12 17
e-mail: fks@dobrestrony.pl
www.fks.dobrestrony.pl

Fundacja Komunikacji Społecznej korzysta z dotacji instytucjonalnych Fundacji Charlesa Stewarta Motta.

Jeśli nie chcą Państwo otrzymywać Newslettera prosimy o informację
na e-mail: fks@dobrestrony.pl

Grafika:Olga Figurska
Redakcja:Karol Kowalski